Kategorie: Wszystkie | Fashion | Felietony | Kultura | Życie
RSS
środa, 25 kwietnia 2007
Majowy weekend
Pragnę oznajmić, że przez najbliższe 11 dni, nie napiszę zbyt wiele nowego na moim blogu. W związku z nadchodzącym, najdłuższym, majowym weekendem postanowiłem wybrać się do światowej stolicy mody i tendów - Nowego Jorku. Wracam niedługo i możecie spodziewać się najnowszych doniesień. Życzę miłego weekendu i pozdrawiam, Jamie.
wtorek, 17 kwietnia 2007
Garnitur zdobi mężczyznę
 Nie od dziś wiadomo, że prawdziwy mężczyzna zawsze pokazuje się w garniturze. Nie zależnie od pory roku, gentleman zakłada eleganckie, materiałowe spodnie z pasującą marynarką. W nachodzących sezonach reguły nie istnieją. Możliwe są wszystkie kroje, wszelkie ilości guzików, dwu lub trzyczęściowe zestawy, a nawet szaleńcze kolory. Ważne jest tylko, aby w wybranym zestawieniu prezentować się dobrze, bo przecież to "szata zdobi człowieka".

W XVIII i XIX wieku mężczyzn obowiązywał "dress code". Muss stanowił trzyczęściowy garnitur, a właściwie coś frakopodobnego - dłuższa marynarka lub krótszy płaszcze, kapelusz/cylinder/melonik laseczka i wspaniałe lakierki. W czasach współczesnych praca zmusza nas do noszenia "mundurków", niedawno nawet sam najwspanialszy minister oświaty (którego nazwiska nie zacytuję) wprowadził obowiązek ujednolicenia strojów uczniów. Każdy z nas również wie, że elegancki ubiór obowiązuje w sytuacjach specialnych i ważnych. Jednak często aby złamać oficjalny styl, nazywany biurowym, zakładamy marynarkę do ciemnych jeansów i eleganckich butów.

W tym sezonie projektanci proponują wiele wariacji. Tomasz Ossoliński ubiera w marynarki z jednym guzikiem, podobnie Przybylski. U Diora marynarki są dwurzędowe i to na trzy guziczki, jednak większość projektantów miota się pomiędzy ilością jeden, a trzy. Lanvin, Dolce&Gabbana i Bottega Veneta proponują zestawienia w niecodziennych kolorach srebrnych i złotych. Hermes i Calvin Klein stawiają natomiast na ciemne odcienie szarości i brązów.

Każdy model, mający 185 cm wzrostu, wygląda dobrze we wszystkim, jednak nie zapominajmy, że to nasza sylwetka dokonuje wyboru. Trzy-guzikowe marynarki nadają się tylko dla wysokich mężczyzn, te wcięte w tali i wąskie mogą być noszone przez szczupłych, natomiast jedno-guzikowe nadają się dla każdego typu budowy ciała.

Kupując garnitur, musimy skorzystać z rad pracowników sklepu, gdyż to oni najlepiej znają się (lub powinni się znać) na tym co sprzedają. Nic nie konkuruje jednak z szyciem na miarę. Coraz więcej  marek proponuje takie usługi, oferują to Vistula - polska firma szyjąca ubrania doskonałej jakości za rozsądną cenę oraz marki zagraniczne takie jak Hugo Boss czy Ermenegildo Zegna, jednak tu ceny mogą przysporzyć nas o ból głowy - garnitur może kosztować do 20 tys, złotych. Jeżeli, ktoś pragnie zaszaleć,  w butiku przy pl. Piłsudzkiego można zakupić garnitury Prady i Dolce, jednak czy jakość takich marynarek i spodni jest lepsza od Vistuli, będącej nawet trzykrotnie tańszą - nie zawsze, dlatego przy zakupie zawsze kierujmy się jakością materiału, a nie metką.

Od góry: Bottega Veneta, Calvin Klein, D&G, Zegna, Hermes i Paul Smith

sobota, 14 kwietnia 2007
Tom Ford

Gdy Tom Ford trzy lata temu wyleciał, a właściwie sam odszedł z Gucci Group, każdy kto interesował się modą, wiedział, że Gucci nie będzie tą samą marką. Jego miejsce zajęła, mało znana, aczkolwiek niesamowicie utalentowana Frida Gianni. Marka, znana od zawsze z mokasynów i toreb, zeszła na drugi plan.

Tak jak wielu zapomniało o Guccim, nikt nie zapomniał o Fordzie, lecz on sam postanowił usunąć się w cień. Dopiero po dwóch latach, gdy zajął się projektowaniem zapachu dla Estee Lauder, przypomniał światu o swoim istnieniu. W ubiegłym tygodniu, na Madison Avenue otworzył swój pierwszy sklep, z ubraniami dla kobiet i mężczyzn. Przyjęcie zrobione zostało z wielką pompą, zupełnie jak pierwszy pokaz Forda dla Gucciego.

Kiedy kilka lat temu na wybieg wszedł wychudzony chłopiec w stringach, ludzie którzy przybyli na pokaz byli zaszokowani. Kilka dni temu, Ford zaskoczył ponownie, pokazując swoją nowa kolekcje, nawiązującą do mody z lat 30. Modele prezentowali trzyczęściowe garnitury, aksamitne marynarki oraz koszule z dobranymi muszkami. Wszystkiemu towarzyszyła szkocka whisky, będąca symbolem bogactwa.

Ubrania w jedynym, nowojorskim butiku nie należą do najtańszych, jednak od zawsze wiadomo, że Tom nie oszczędza na materiałach i szyciu - właśnie jego rozrzutność przyczyniła się do zerwania umowy z Guccim. Garnitury można kupić za kilka tysięcy dolarów. Na zakupy można wybrać się z ukochaną, której sprzedawcy pomogą znaleźć odpowiednią suknię wieczorową.

Wraz z rozwojem kariery Toma Forda, jako samodzielnego projektanta, rozwiał się dom mody Gucci - na półkach sklepów pojawiły się nowe torby oraz buty, a Frida Gianni zaczynała projektować coraz lepiej. Jej styl ewoluował w coraz bardziej dojrzały, a zarazem seksowny. Kobiety przestawały być "ladacznicami", jak za czasów Forda, a zaczynały przypominać damy. Mężczyźni stawali się gentlemanami. Zmiana chlebodawcy doskonale zrobiła i Fordowi, pozwoliła na rozwinięcie szkrzydeł. Przykre doświadczenie, zamieniło się w sukces, a Tom Ford po raz kolejny pokazał, że należy do czołówki projektantów.

Tom Ford i jego najnowsza kolekcja wiosna/lato 2007

Fotografie, słabą stroną polskiej prasy

Staram się raz na kilka tygodni przeglądać prasę zagraniczną. Systematycznie czytam polskie dzienniki i magazyny. Niestety często, to periodyki wydawane w Polsce okazują się gorsze.

Nie będę porównywał tygodnika "Spiegl" z "Polityką", bo nie chodzi mi o stronę merytoryczną tekstu. Bywa ona, bowiem czasem lepsza, czasem gorsza. Wiadomym jest, że każdemu zdarzają się wpadki. Kiedy jednak porównuję fotografie z sesji zdjęciowych magazynów "Vogue" i "Twój styl", jestem bardzo zawiedziony. "Twój styl" uważam, za bardzo ciekawy magazyn, jedyny, który może być porównywany z "tygrysami przemysłu". Artykuły pisane są w sposób interesujący, charakteryzują się kunsztem i doskonałym warsztatem, często przerastają oczekiwania wielu ludzi. Poza tym jest to jedyne pismo, które nie pokazuje na jednej stronie kreacji "haute couture", a na sąsiedniej sukienki z H&M, która w żaden sposób nie jest podobna. Niestety, takie zabiegi stosuje dziennikowy Pret-a-porte, czy Cosmopolitan.

Gdy jednak pragniemy porównać jakość zdjęć, polska prasa nie ma żadnych szans. Dlaczego? Na to pytanie nie umiem sobie odpowiedzieć. Mamy przecież wielu wspaniałych fotografów. Maciej Tyszka i Robert Wolański należą do czołówki światowej. Maciej Tyszka pracuje dla ELLE czy Vogue. Dlaczego nie mogą zająć się prowadzeniem sesji modowych ? Czyżby  problemem była wysokość honoraria? To wiedzą tylko redaktorzy naczelni, jednak zwracam się do nich z prośbą, ratujcie swoje magazyny przed wiecznym potępieniem estetów.

 

sobota, 07 kwietnia 2007
Wielkanoc

Życzę wesołych świąt, rodzinnego ciepła i wspaniałej atmosfery.

Do tego wszystkiego odpoczynku i bogatego zajączka.

Tradycyjnie, jajko musi być, jeżeli nie kurze, to Faberge.

 

środa, 04 kwietnia 2007
Lew salonowy

Przez długi okres lwem salonowym nazywano bywająych półinteligentów. Tego lata sterotyp ulega zmianie. Mężczyzna bywający jest szykowny, elegancki, oczytany i inteligentny. Wizja Versaciego zostaje zdominowana przez YSL czy Gucciego.

Mężczyznę bywającego na salonach można opisać w kilku słowach - ubranych w lekko połyskujący garnitur (barwy niebieskiej, bężowej, chromowej, czarnej czy szarej), pod nim koszula w ciekawe wzory, a do tego mokasyny z najlepszej skóry lub japonki. Jest to styl odpowiedni na wyjście oraz spotkanie. Na codzień białe spodnie, jasna marynarka, koszula, apaszka, skórzne buty i okulary. Strój ten może wydawać się lekko tandetny, jednak przy odpowiednim zestawieniu, możemy uniknąć ośmieszenia się.

W takich kolorach najlepiej prezentuje się facet wypoczęty i opalony. Jak zwykle istnieje minus takie "looku", należy być bardzo uważnym, ponieważ bardzo łatwo przesadzić ze skórą w komplecie, ograniczmy się tylko do skórzanych butów oraz zegarka.

Każdy kto zdecyduje się na zostanie lewem salonowym musi dokładnie przemyśleć metamorfozę, gdyż nie każdemu dobrze jest w takim zestawie. Ale niech się nie martwi, do wyboru pozostaje mu styl "gym danddy" lub "ekologiczny mężczyzna". W nadchodzącym sezonie każdy znajdzie coś dla siebie.

Od góry: YSL + Dolce & Gabbana, YSL, Gucci, wiosna/lato 2007