Kategorie: Wszystkie | Fashion | Felietony | Kultura | Życie
RSS
czwartek, 29 marca 2007
Polskie dziewczyny najpiekniejsze

W najnowszym, dostępnym w Polsce numerze amerykańskiego Vogue nazwisko Małgosia Bela pada trzykrotnie. Jak wiadomo polska piękność została zaangarzowana do kampanii reklamowej firmy Gap. Jest on także jedną z najbardziej popularnych modelek za oceanem, występuje u Balenciagi, Versacego oraz Kleina. Dlaczego jest tak wysoko ceniona ? Ze względu na jej ciekawą urodę.

Już wielokrotnie to pisałem, ale powtórzę, polskie znaczy lepsze. Zobaczcie sami.

Małgosia to pierwsze dziewcze od lewej. 

The Editor-in-Chief

Nie ma dziś człowieka, który choć raz nie słyszałby nazwiska Wintour. Każdy z nas, wyobraża sobie demoniczną szefową, wytyczającą trendy. To tylko z jej opinią liczy się świat mody. Natomiast mało kto wie, kim jest Jim Nelson. Postać ta rządzi drugą częścią świata, mianowicie modą męską. Czy Editor-in-Chief pisma GQ w swoich czynach przypomina szatana ? Tego nie wiemy, niewiele zresztą wiadomości na temat tej osoby ujawniono. Pewne jedynie jest to, jak wiele skarg składanych jest do wydawcy na temat szefa.

W roku 1992 Conde Nast Media Group zatrudniło młodego dziennikarza Jima Nelsona na stanowisko redaktora naczelnego znanego pisma. Niewiadomo właściwie, czy był on dziennikarzem z wykształcenia. Od zmiany, już w przeciągu kilku miesięcy, miesięcznik GQ zrobił furorę w Stanach, a kilka lat później rynkami europejskimi zawładnęły lokalne publikacje pod tym samym tytułem.

Niestety atmosferze pracy nie sprzyjały przyzwyczajenia nowego naczelnego. Podobno przed każdą podróżą, karze sfotografować miejsce noclegu wraz z dostępnymi sypialniami, a następnie z przesłanych mu polaroidów wybiera najlepszy pokój. Poza tym często zdarzają mu się ataki agresji i szału. Potrafi być nieprzyjazny oraz wredny. Na jego miejscu nie przejmowałbym się takowymi uwagami, gdyż każdego szefa czasem ponosi. Kto czytał najnowsze A4, wie jak wygląda praca w prawdziwej redakcji pisma lifstylowego (artykuł Karoliny Korwin-Piotrowskiej).

Na koniec dnia, nie tak ważne jest czy szef jest osobą przyjazną, czy potrafi wyrażać się miło o pracownikach. Dla wydawcy najważniejszy jest profit. Oczywiście osoba redaktora wpływa na prace zespołu, jednak różnymi metodami dochodzi się do sukcesu. Nie zawsze są one poprawne, ale często te najgorsze przynoszą największy rozgłos. To w końcu wydawca musi zadecydować, czy taka gra jest możliwa czy nie. Aczkolwiek prawdy o osobie Jima Nelsony, czy nawet Anny Wintour nie poznamy nigdy.

 

Od lewej: Leo Dicaprio, Jim Nelson oraz Al Gore na tegorocznej imprezie Vanity Fair, luty 2007

sobota, 24 marca 2007
Ofiary mody czy zdobywcy świata ?

Czy tak naprawdę możliwa jest dogłębna znajomość mody i obowiązujących trendów ? Odpowiedź jest sprzeczna, choć moim zdaniem prawdziwa. Tak i Nie. Tak, ponieważ zgłębienie tajników mody, możlwie jest dzięki kilku czynnościom jak śledzenie najnowszych doniesień z targów mody, zaczytanie się w Vogue czy Fashion, a także rozmowy. Zarazem nie, gdyż moda jest dziedziną tak głęboką jak historia. Sami projektanci nie wiedzą co będzie modne za kilka lat. Niewiele jest osób posługujących się takimi faktami.

Czy jednak osobę, która uważa modę za hobby, nazywamy fashion victim ? Czy może określenie to odnosi się do kobiet fanatycznie wydających pieniądze na setną parę butów, czy trzydziestą torebkę ? Czy mężczyzna także może paść ofiarą mody ?

Fashion vicitm to inaczej ofiara mody. Żeby zdobyć to określenie trzeba jednak zasłużyć. Ofiara, to osoba pokonana, zdobyta, czyli słabsza od innych. Pojęciem tym posługujemy się zbyt szeroko, nazywając znawców trendów ofiarami. Powinniśmy, wręcz odwrotnie wychwalać ich. Nie ma przecież wielu takich co w sposób płynny poruszałoby się pomiędzy kolekcjami Oscara de la Renty czy Chanel z przed 20 lat.

Moim zdaniem ofiara mody, to postać, która upadła pod ciężarem najnowszych doniesień z Nowego Jorku, czy Paryża, a chcąc być "in", zaczyna "czwarzyć", czyli tworzyć alternatywne wersje, łącząc wszystko ze wszystkim. Oczywiście ma to także i pewne plusy, w ten sposób pracuje Anna Wintour, stylizując poprzez dobranie sukni balowej z krótka kurtką skórzaną, ale powiedzmy sobie szczerze, to my decydujemy co założyć i w każdej chwili możemy ulepić tragiczne i fantastyczne dzieło. W ten sposób kształtujemy własny styl.

Zwykło nazywać się fashion victim, ludzi kupujących w markowych sklepach, czy posiadających Motorolę D&G. Błąd. Ofiarą gazet uważających się za wszystkowiedzące, może paść każdy, dlatego należy wystrzegać się bezmyślnego oddania trendom. Będąc ludźmi, mamy przecież mózg.

Kolory natury

Projektanci w nadchodzącym sezonie, swoje najnowsze propozycje opisali mottem zaczerpniętym ze sztuki manierystycznej - dzieło ma przede wszystkim zaskoczyć widza. Efekty są zadziwiające.

Nie jednokrotnie pisałem o fenomenie niebieskiej koszuli. Rzeczywiście, nie jest to tylko widzimisie projektantów, lecz także odzwierciedlenie potrzeb i gustu facetów. Żaden z nas nie ma nic przeciwko kolorowi oceanu, ponieważ od zawsze był on uważany za męski,- trochę inaczej niż różowy, jednak bynajmniej teraz nie mam zamiaru nawracać nikogo na ten odcień. Inacze jest z kolorami natury, czy żywiołów: niebieskim, brązowym/beżowym, czerwonym, białym czy żółtym.

Rzeczywiście, kolor czerwony był najmodniejszą barwą sezonów poprzednich, powoli odchodzi  do lamusa, jednak wydaje mi się, że w przeciągu kilku miesięcy powinien on pozostać wśród naszych ulubionych. W końcu symoblizuje on słońce, czyli wielką moc zniszczenia i energii. Beżowy to kolor ziemii. Zawsze uważany za odpowiedni jeżeli chodzi o garnitury, czy buty. W nadchodzącym czasie, będzie cieszył się ogromną popularnością. Fakt potwierdza kolekcja Bottegi Venety. Thomas Maier, jak co roku zresztą, stanął na wysokości zadania. Jego propozycje są esencją męskiej klasyki. Kolor bężowy jest dominujący. Nie tylko wśród swetrów czy płaszczy, a nawet toreb, które noszone są w ręce. Także i Hermes nie zapomina o wyżej wspominym trendzie, łącząc brąz z jedwabnymi apaszkami i czernią.

Kolor niebieski, zagościł w naszej szafie już w sezonie wiosna/lato 2007. I dobrze. Mój faworty to koszula o kolorze właśnie niebieskim z białymi markietami i kołnieżykiem. Very chic.

Natomiast żółć nas zaskakuje i pojawia się w najmniej oczekiwanych miejscach. Puchowe kurtki, swetry, czy nawet szaliki. Dziwne, aczkolwiek ciekawe.

Biel. Kolor czystości, nie lubiany przez mężczyzn. Nie ma się czemu dziwić. Niepraktyczny. Niestety duet Dolce & Gabbana przeciwstawiają się temu poglądowi i promują wizerunek "czystego chłopca", ubranego we wszelakie odcienie białego od góry do dołu.

Mężczyznę w sezonie jesień/zima 2008 można przedstawić w sposób bardzo lapidarny - po prostu oddany naturze.

Projekty, od góry: Versace, Bottega Veneta, Hermes, Etro i Dolce & Gabbana

wtorek, 20 marca 2007
Sztuka najlepszą inwestycją na przyszłość

Nie od dziś wiadomo, że pieniądze należy inwestować w sztukę, ponieważ wartość dzieł rośnie w ogromnym tempie. Co więcej, zawsze miło jest "zawiesić oko" na czymś pięknym.

Spędzając niedzielny wieczór w hotelu Bristol, na aukcji, jednego z najlepszych "domów sztuki", zastanawiałem się dlaczego ludzie inwestują w obrazy i rzeźby ? Należę do miłośników przedmiotów pięknych, dlatego nie zastanawiam się długo nad zakupem wartościowego obrazu.  Czynię to jednak z czystej miłości do sztuki. Natomiast czy istnieją inne pobudki, popychające ludzi do takich zakupów? Na pewno.

Mela Muter należy do znanych artystów, wywodzących się ze szkoły paryskiej, chociaż sama przez całe życie przyznawała się do samouctwa. Zygmunt Menkes, także związany ze środowiskiem Ecole de Paris, za ulubiony temat malarstwa obrał martwe natury. Postaci Jacka Malczewskiego nie trzeba przybliżać. Natomiast portrety Witkacego, należa do wybitnych dzieł polskich. Czy więc każdy kupujący obraz za conajmniej kilkanaście, czy kilkaset tysięcy złotych docenia tak wyrafionowaną sztukę?  Bynajmniej nie. W czasach obecnych pojawiło się wielku tzw. "nowo bogackich", którzy interesują się tylko marką, a nie samą jakością. Dzięki temu dochodzi to tak paranoicznych sytuacji, jak licytacja obrazu bardzo przeciętnego, znanego artysty, za zawrotną kwotę rzędu 300 tysięcy złotych. Jeżeli natomiast mamy doczynienia z malarstwem rangi światowej, ludzie wymienieni wyżej stają się bezkonkurencyjni, ponieważ dla nich nieważna jest kwota, tylko nazwisko.

Opisując takie sytuacje nie mam zamiaru krytykować polskiej, rozwijającej się gospodarki. Wręcz przeciwnie, jednak przy zakupie dzieł sztuki esencjonalna jest jakakolwiek wiedza o danej dziedzinie. 

Wiadome jest, że wielu ludzi uważa się, bądz uważana jest za snobów, jednak prawdziwego człowieka, będącego członkiem rodziny inteligenckiej rozpoznamy po ogromnej wiedzy w różnych dziedzinach życia. Wspaniale byłoby gdy nasz kraj składał się tylko z takich ludzi, jednak czy to możlwie?  Pamiętajmy także, o najważniejszym, jeżeli podoba nam się coś, należy się tym cieszyć, niezależnie od tego co mówią inny. Ale starajmy się nie robić niczego wbrew sobie, a nasze życię będzie piękniejsze.

czwartek, 15 marca 2007
Życie Warszawki

Ostatnio świat mnie zaskoczył. Nie zdarza to się często, a jednak. Podczas spotkania ze znajomymi w moim ulubionym "kulturalnym miejscu" w Warszawie, czyli w Czułym znalazłem "Notes na 6 tygodni". Można powiedzieć, że jest to coś niesamowitego. Diametralnie różni się od doskonale nam znanych "informatorów kulturalnych" dołączanych do gazet.

Opisywane są wystawy, które aktualnie można się przyjżeć, nowe miejsca, które warto zobaczyć, awangardowe sztuki wystawiane w teatrach oraz ciekawe, aczkolwiek niekonwencionalne przedstawienia, obrazujące otaczający nas świat. W aktualnym wydaniu możemy dowiedzieć się o wystawach: "Transformacja", "Malarstwo Polskie XXI wieku" - to tylko dwa tytuły z setki opisywanych, np "Człowiek, który prześwietlił jajko niespodziankę". Wszystko to doskonale wydane w sztywnej, biało czerwonej oprawie, aktualne przez 2 miesiące. Gorąco polecam, bo warto.

Adres do strony wydawcy to www.bec.art.pl 

Polskie znaczy lepsze

Ostatnio usłyszałem od mojej znajomej, że piszę tylko i wyłącznie o zagranicznych projektantach. Otóż, oto moja riposta. Piszę w większości o zagranicznych projektantach, ponieważ niewielu jest tworzących dla mężczyzn w Polsce. Nie oznacza to jednak, że takich nie ma. Pisałem już o Tomaszu Ossolińskim, którego garnitury zna niemal że cała Polska. Dawid Woliński od ponad pół roku swoje jeansy sprzedaje w Promenadzie, natomiast wyroby Macieja Zienia, podobnie jak Paprociego&Brzozowskiego, można kupić u ich firmowych w butikach. Jeżeli chodzi w kolekcje damskie, za królową mody kobiecej w Polsce uważam Gosię Baczyńską. Nie chodzi mi tylko i wyłącznie o fakt, że to jej odzież jako pierwsza "występowała" podczas Lexus Fashion Night ponad rok temu. Moim zdaniem jest ona niesamowicie utalentowaną projektantką, która stałą się w naszym kraju ikoną i której styl oraz klasa zapisały się w pamięci każdego, niczym styl Armaniego, Balenciagi czy Chanel.

W tym artykule jednak, chciałbym napisać o bardzo młodym projektancie, który zaskoczył wielu ludzi. Chodzi co prawda o modę damską, jednak nie potrafię się opamiętać. Mowa o Łukaszu Jemiole, chłopaku, który w tym roku zdobył nagrodę prestiżowego magazynu "Fashion". Jego projekty należą do niecodziennych, wybijają się stylem. Pomimo być lekko awangardowymi, wpisują się w konwencję elegancji reprezentowanej przez Armaniego. Cechuje je prostota oraz szyk. Nic dodać, nic ująć. I jak można mówić, że Polacy nie mają być z czego dumni. Może rzeczywiście niektórzy z naszych Eurodeputowanych ośmieszają nas jako naród, niektórzy posłowie nie szanują pierwszej damy, (która jest kobietą), robiąc z niej niewinną istotkę, ale nasi projektanci stanowią mocną grupę. Potrzeba jedynie czasu i niewielkiej reklamy, ponieważ ich umiejętności, kunszt artystyczny i doświadczenie zrobi swoje.

Projekty Łukasza Jemioła, żródło: Fashion magazine

Być jak Indiana Jones

Kto z nas nie pragnął choć raz podczas oglądania filmów z Harisonem Fordem, wcielającego się w rolę archeologa i poszukiwacza przygód, przeżyć tak wiele, co Indi Jones.

Każdy ma bohatera z dzieciństwa. Dla niektórych jest to Spiderman, dla innych Batman, jeszcze inni ubóstwiają Supermena. Jednak dla mnie, nie kto inny jak archeolog Jones, stanowi uosobienie inteligencji, szaleństwa, zarazem rozwagi oraz chęci przeżycia przygodów. Oczywiście nie oznacza to, że od razu gdy pomyśle o jego bohaterskich czynach, przywdziewam stroje Pana Jonsa. A powinienem. Zgodnie z najnowszym trendem, meżczyna  powinien ubierać się "ekologicznie". Oznacza to tylko i wyłącznie naturalne materiały, w kolorach ziemi, słońca, piasku, trawy czy nieba.

Nie zwyciężone tego lata mają być bawełna oraz len. Designerzy stawiają bowiem na bawełniane, białe spodnie, lniane koszule, wełniane swetry oraz skórzane sandałki. Brzmi jakby było nowe ? Nie,  nie jest. Szczerze mówiąc, faceci w podobny sposób noszą się co roku. Wszystko to zależy tylko i wyłącznie od pogody oraz lokalizacji. Wiadomym jest, że podczas upału nikt nie założy grubych, ciemnych spodni. Gdy za oknem świeci mordercze słońce, każdy ubiera cienkie, jasne koszulki i krótkie spodnie.  Opisana wersja, stanowi tę mniej radykalną, w porówaniu z tym co przyszykowali inni pracownicy przemysłu mody.  

Projektani tacy jak Prada czy Marc Jacobs proponują wygląd rolnika, niczym nie pasujący do nowoczesnego mężczyzny. Królują obwisłe, przydługie, szare koszulki na guziki, flanelowe koszule, w bardzo przeciętne wzory oraz spodnie koloru musztardowego. Zdecydowanie mówię NIE. Należy dodać, że w przypadkach skrajnie dramatycznych model przypomina żebraka.  

Człowiek posiadający swoje wartości, będący świadomią swojego bytu istotą, samodzielnie potrafi podejmować decyzje. Poczucie odrębności, pozwala mu na decydowanie o swoich czynach. Jedną z takich decyzji jest selekcja garderoby. Nie pozwólmy, aby ktokolwiek narzucał nam co i jak mamy na siebie zakładać. Moim zdaniem, moda jest zabawą, która dostarcza nam śmiechu, a także często nakierowywuje nas na własny styl. Bo kiedy już go odnajdziemy, nie potrzebujemy nikogo, kto postanowi zmieniać nasz wygląd. Jedyne co się liczy to to, jak czujemy się we własnej skórze.

Od lewej: Marc by Marc Jacobs, Prada i Issey Miyake w sezonie wiosna/lato 2007

poniedziałek, 12 marca 2007
Kamizelka rządząca elegancją

Kiedy Justin Timberlake poraz pierwszy pokazał się w białej koszuli, krawacie oraz kamizelce nie przewidział, że wprowadzi innowacje do mody męskiej. Była to tendencja widoczna także u kobiet. Początek to film "Diabeł ubiera się u Prady". Jak zwykle stylistka pracująca miedzy innymi w serialu "Sex w wielkim mieście", staneła na wysokości zadania, ubierając odtwórczynie roli młodej asystenki, w podobny strój, tworząc nowy trend. Z resztą mało kto wie, że tak bardzo uwielbiany strój spódnica/sukienka + leginsy, to właśnie jej pomysł z przed lat.

Wracając do kamizelek, noszenie tej części garderoby jest bardze ciekawe i uniwersalne - projektanci tacy jak Galiano, czy Armanii, nakłaniają mężczyzn do łączenia zarówno kamizelki z koszulą i jeansami, jako casual, a także z marynarką i materiałowymi spodniami na spotkania oficialne, nie ma przecież niczego bardziej szykownego niż trzy częściowy garnitur.

Jednak przed skompletowaniem garderoby według najnowszego trendu ostrzegam. Nie każdy z nas ma szansę dobrze wyglądać w takim zestawienu. Dlatego jak zawsze należy pamiętać, abyśmy nosili to w czym czujemy się dobrze i dobrze wyglądamy, a nie tego co jest obecnie "in". Moda bardzo często bywa ślepa, a tylko "niewidome fashion victims" brną w nią bez opamiętania.

Propozycje D&G, Paula Smitha, Bottegi Venety oraz Armaniego na sezon jesień/zima 2007

sobota, 10 marca 2007
Short shorts

To nie pierwszy raz, gdy na wybiegach, wśród kolekcji męskich pojawiają się szorty. Kiedy ponad rok temu Prada czy Valentino, zaproponowali po rez pierwszy spodnie sięgające powyżej kolana, zaszokowało to wielu stylistów oraz facetów.
Teraz szorty mają być jeszcze krótsze - ich długość nie powinna przekraczać połowy lub 2/3 uda. A myśleliście, że krócej już być nie mogło.
Model tych bermudów doczekał się nawet nazwy "city shorts", niezależnie od koloru, najlepiej jednak aby pasowały do bardzo modnej, niebieskiej koszuli. 
Wielcy świata mody zaproponowali nawet garnitury, które składają się z dopasowanej marynarki oraz wspomnianych shortów. W tym wypadku obowiązuje jedna zasada - ma być błyszcząco. To wszystko. 

Od góry: Prada, Valentino i Bottega Veneta

 
1 , 2